DIY ♥ Ciasto czekoladowe w 10 minut! ♥

07:34 26 Comments A+ a-

Pewnie już słyszeliście o babeczce z kubeczka? Powiem wam, że to sama chemia. Wiecie, że możecie zrobić to sami i będzie lepsze i zdrowsze? Dziś pokażę wam jak przyrządzić ciasto czekoladowe w ok.10 minut, zapraszam!

Będziemy gotować w: Mikrofali


Potrzebne składniki:



1 nieduże jajko


Mąka: 4 łyżki (duże)


Kakao: 2 łyżki (duże)



Cukier: 4 łyżki (duże)



3 łyżki oleju (duże)



3 łyżki mleka (duże)



1/2 (połowa) małej łyżki proszku do pieczenia


Naczynia:

2-3 dużych łyżek i jedna mała oraz miska i oczywiście kubek :)


Sposób przygotowania:

Najpierw rozbij jajko:


Wsyp do niego 4 łyżki mąki:


Następnie dodaj do tego 4 łyżki cukru:


Potem wsyp 2 łyżki kakao:


Uważnie wlej 3 łyżki oleju:


Potem dodaj 3 łyżki mleka:


I uważaj, nie przesadź z proszkiem do pieczenia, pół małej łyżki!


Teraz wszystko ze sobą dokładnie zmieszaj, ok. 1 minutę, powinnaś/powinieneś uzyskać taką masę, nie może być ani płynna, ani bardzo gęsta:


Teraz wlej masę do kubka szklanego lub porcelanowego. Tylko pamiętaj, wlej do połowy kubka, ponieważ ciasto rośnie i jak tej masy będzie za dużo to może wypłynąć czy coś. Wstaw kubek do mikrofali na 3 minutki. Pod żadnym pozorem 5 lub 10. 



Możesz dodać także jakąś dekorację, np. posypkę:


Efekt jest świetny!



Von Appetit! Smacznego!

kilka zdjęć:











I moje ulubione:



Do następnej notki!

Piosenka:

























#Poradnik ♡ Napisz książkę!

09:35 26 Comments A+ a-

Nie wiesz co ze sobą zrobić? Ciągle Ci się nudzi? Chcesz stworzyć coś twórczego? To coś dla ciebie, napisz książkę! W tym poście mam zamiar opowiedzieć jak się do tego zabrać i co i jak :) Napisałam już 8-9 książek po ok. 100 stron, piszę je od 1-2 klasy więc myślę, że jakieś doświadczenie mam, zapraszam 





Pamiętaj, ta książka jest twoja i tylko twoja, wyraża ciebie

więc nie mogę ci wszystkiego mówić, ja twojej książki nie  

napiszę :) Pamiętaj też, że skoro TY jesteś autorem tej 

książki,

to oznacza, że jesteś też autorem tego tekstu, książka to nie 

zabawka, jak pamiętnik. Jeśli chcesz ją wydać czy też nie, 

musisz pamiętać, pod żadnym pozorem nie zgapiaj ani

kopiuj tekstu. Jeśli już masz takie myślenie, to nie napiszesz

dobrej książki!

1. Wymyśl sensowny i intrygujący tytuł

Nie może być tak, że siadasz sobie do biurka bo ci się nudzi

i myślisz... A tam! Napiszę książkę! Wymyślenie tytułu nie

może ci zabrać tylko 1 minuty! Staraj się podejść do tego 

dojrzale!

2. Pewnie skoro masz tytuł to już wiesz o czym będzie książka!

Jeśli nie wiesz i wybrałeś tytuł uniwersalny, pasujący do

wszystkiego, to proponuję zająć się czymś co lubisz 

opisywać,

może to być miłość, może przyjaźń, lub fantastyka. Ja piszę 

różnego rodzaju książki. Raz o przygodach, raz o miłości i 

przyjaźni.


3. Postaraj się unikać błędów ortograficznych i innych wpadek


Ty też kiedyś tak miałeś? Czytasz i widzisz hieroglify? Np. 

kodbojuw, uluw, rzyto. Wydaje się zawsze, że ktoś kto

 pisze książki jest bardzo wykształcony, prawda? Musisz 

uważać na błędy ortograficzne i innego rodzaju wpadki.


4. Ilustracje

Nie wiesz co z obrazkami? Możesz narysować sam lub 

powycinać z gazet czy książek. 


5. No ALE JAK JĄ WYDAĆ?

Czytałam o tym na wielu stronach. Zacznijmy od tego, że 

poszukaj dobrego wydawcy :) Są też różnego rodzaju strony internetowe jak ta: kliknij tu! lub ta: kliknij tu!

Ja swoje książki, przynajmniej jedną chciałabym wydać. 

Nawet bardzo! Skorzystam na razie z tej strony :) 

6. Na czym ją napisać?

Ja zawsze pisałam w zeszytach, czasem na komputerze. Ale 

zdecydowanie wolę zeszyty ;) Jeśli chcesz możesz zakupić jakiś 

kalendarz lub coś podobnego do prawdziwej książki np. jak to:


niby notes, ale też książka bez słów :)


Wiadomo, nie jestem jakimś ekspertem od książek, ale mam nadzieję, że w jakimś stopniu Ci pomogłam :) Nie musisz stosować się do wszystkiego co tu napisałam. Jeśli uważasz inaczej, zrób tak jak chcesz, w końcu to TWOJA KSIĄŻKA :)


Poklikacie? Byłabym na prawdę wdzięczna!


Do następnej notki! :-*

Zapraszam do poprzedniego postu: KLIK



☆Special:100!☆Draw my life!

10:40 19 Comments A+ a-

Na początku blogowania nie sądziłam nawet, że będę miała 30 obserwatorów. Jak widać jest was już 105! Dziękuję, że jesteście. I z tej okazji, spróbuję wam przedstawić w skrócie moje życie, od początku do teraz, zapraszam! 

Jak byłam malutka, niewiele pamiętam. Z tego co opowiadali mi rodzice, naśmieszniejsze było to, gdy obkupkałam (ładnie mówiąc) całe plecy! Zawsze miałam swojego ulubionego misia. Uwielbiałam podobno spać z rodzicami, pomiędzy nimi. Heheheh kiedyś spadłam na podłogę, mama się tak wystraszyła, że nie mogła potem zasnąć. Pamiętam to jak dziś, zjeżdżanie z mamą albo tatą na sankach po gruzie, bo nie było śniegu! Chyba nikt nie pamięta dokładnie tego, co się działo gdy był niemowlakiem. Na dole macie zdjęcia z moją mamą i tatą!


Czas przedszkola wspominam świetnie. Gdy kładłam się spać o 19, od razu po obejrzeniu dobranocki, gdy uciekłam z przedszkola, jak zżerałam cioci z koszyka białą czekoladę Alpen Gold, moją pierwszą podróż samolotem do Irlandii, angielską szkołę, miętowe czekoladki, nowy rowerek, którym uciekłam, musujące witaminki Plusssz Zizzz (tak wiem, na kartce źle napisałam), spędzanie całego dnia na dworze rozkładając namioty i chodząc po osiedlu z lalkami w wózku. To wszystko jest takie wspaniałe... Do Irlandii przeprowadziłam się do dziadków. Miałam 4 lata (chodziłam do 2 kl. bo taki był tam system szkolny). Mieszkałam w dosyć dużej miejscowości Thurles. Pamiętam jak wszystkie dziewczynki w klasie miały komplet mundurkowy: spódniczka i bluzeczka, ale niestety ja miałam spodnie i bluzę... Z kiteczką z tyłu latałam... Wszyscy mi teraz mówią, że jestem tak dobra z anglika, ponieważ chodziłam do szkoły w Irlandii, a zauważmy, że irlandzki jest zupełnie inny od angielskiego.


Podstawówka była bardzo ciekawa. W sumie to był nasz drugi dom. Czułam się tam nawet dobrze. Nigdy nie miałam problemów z koleżankami, ale byłam zawsze nieśmiała. W 6 klasie zaczęłam nie przejmować się opinią innych. Stwierdziłam, że koleżanki mi do szczęścia nie są potrzebne. Znam wiele osób, które na każdy sposób chciały być popularne i się do wszystkich podlizywały. Z lekką pogardą patrzę na takich ludzi, ale też ze zdziwieniem. Zastanawiam się tylko, po co to człowiekowi? Dobra koniec tego tematu! W podstawówce dostałam psa i odkryłam swój talent muzyczny, mówię tu o śpiewie. Uczestniczyłam w konkursach Mam Talent... Zaczęłam także chodzić do szkoły muzycznej, grałam na fortepianie ok. 1 miesiąc, lecz zrezygnowałam, już nie pamiętam dlaczego. Ale nie żałuję! Kiedyś mama zrobiła mi grzywkę. Teraz na wakacjach też chciałam, ale powiedziała, że lepiej znowu nie popełniać tego samego błędu. Wiadomo, podstawówka to był czas gdy poznawaliśmy siebie, nowe miłości i przyjaźnie. Jak widzicie na dole, wróciłam z Irlandii do mojego małego miasteczka! Ale w Thurles było serio mega! Zawsze miałam kogoś na kogo mogę liczyć, miałam najlepszą przyjaciółkę Kasię, z którą uwielbiałyśmy serial z Disneya "Taniec rządzi". Wymyślałyśmy razem układy... Bardzo dużo tych wspomnień, ale w krótkiej notce tego nie zmieszczę... :(


Gimnazjum upoważnia cię do bycia dojrzałym i odpowiedzialnym. Uważam, że po wakacjach wiele osób dojrzało, co czasem nie jest takie fajne, bo widzisz niby tą samą osobę, ale tak naprawdę to nie to samo co było. Myślę, że w gimnazjum jest o wiele lepiej niż w szkole podstawowej. Nauczyciele mają lepsze podejście, umieją ci wiele wytłumaczyć, gra muzyka na przerwach, masz starszych kolegów/koleżanki, ale też jest masa nauki i często brak czasu dla siebie i znajomych. Czasem z trudem znajduję jakikolwiek czas... W sierpniu założyłam bloga! Myślę, że to był naprawdę świetny pomysł i nigdy tego nie pożałuję!



W skrócie chciałam wam przedstawić moje życie, mam nadzieję, że mi się to udało! Do następnej notki :-* A wy łapcie moje zdjęcia, bo już dawno ich nie było! I zachowajcie dystans. Nie umiem rysować.

Fotki!









































Do następnej notki, gdzie będą inspiracje! Ciao!